Wpisy

  • poniedziałek, 27 sierpnia 2012
  • sobota, 25 sierpnia 2012
    • NEWS: Trzy słowa opisujące trzecią serię "Sherlocka" BBC!

      Na trzecią serię Sherlocka czeka rzesza fanów. Niestety, kolejne odcinki mają pojawic się dopiero jesienią przyszłego roku. Przed serią drugą scenarzysta (Steven Moffat) ujawnił trzy słowa opisujące serię. Były to: woman, hound, fall. Trzeba przyznac, że nieźle opisywały serię.

      W przypadku najnowszego sezonu są to: RAT. WEDDING. BOW

      Co znaczą, możemy jedynie przypuszczac. Jak dla mnie słowo WEDDING może oznaczac jedynie ślub Johna z Mary(takie imię pojawiło się w ksiązce, ale może chodzi o Molly). Co do innych, nie mam pomysłów :) 

      Zapraszam do dyskusji wszystkim miłośników (i fanatyków) Sherlocka. Czyta to ktoś kto świetnie zna książkowego detektywa i skojarzył któreś ze słów z zagadką z powieści A. C. Doyla? Zapraszam do dyskusji.

      Pozdrawiam, Kawka

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kaw.kaa
      Czas publikacji:
      sobota, 25 sierpnia 2012 10:52
    • Oglądamy seriale: Mad, mad men

      MAD MEN

      SERIAL "MAD MEN" NA FILMWEBIE

      Jednym z największych serialowych hitów ostatnich lat jest "Mad Men". Co rok zdobywa wiele prestiżowych nagród (w tym Emmy dla najlepszego serialu dramatycznego 4 razy z rzędu). Akcja dzieje się w latach 60. ubiegłego wieku w pewnej nowojorskiej agencji reklamowej. Głównym bohaterem jest Don Draper (grany przez Jona Hamma), człowiek który ma wszystko i jeszcze więcej. Nie stroni od kobiet i beztroskiej zabawy. Ma żonę, ale wplątuje się w liczne romanse. Żyje w okrutnym świecie ciągłej konkurencji i obłudy.

      Jego zachowanie nie różni się od zachowania innych postaci z korporacyjnej machiny świata reklamy. Pomimo jego grzeszków, nie możemy go potepiac gdyż każda postac zachowuje się tak samo. Żona, szef, współpracownicy.

      Prawdziwą świętą wydawac się może Peggy Olson (świetna Elizabeth Moss). Początkowo była ona szarą myszką. Grzeczne zachowanie wyróżniało ją na tle innych bohaterów. Z czasem jednak i ona nieco się zmienia i uczy się jak przetrwac w "nowojorskiej dżungli".

      Serial przybliża nam obraz Ameryki lat 60. Był to czas wielkich przemian społecznych. Widzimy coraz silniejsze wyzwolenie kobiet, które nie chcą już byc kurami domowymi. Widzimy również jednak, że kobieta w tamtych czasach mogla byc tak naprawdę jedynie podwładną mężczyzny i miała nikłe szanse na awans.

      Serial jest galerią charakterów. Od bogatego dyrektora kreatywnego do ambitnej współpracownicy. Od kury domowej do niezależnej kobiety, której żaden mężczyzna nie jest się w stanie oprzec.

      Serial zdecydowanie polecam.

      MOJA OCENA: 9/10

      Pozdrawiam, Kawka

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kaw.kaa
      Czas publikacji:
      sobota, 25 sierpnia 2012 10:10
  • piątek, 24 sierpnia 2012
    • Oglądamy: Namiętnośc ujarzmiona, czyli "Jane Eyre"

      Jane Eyre plakat filmowy

      JANE EYRE (2011) NA FILMWEBIE

      Film Jane Eyre obejrzałam dlatego, że uwielbiam powieśc (dla niewtajemniczonych: autorka jest Charlotte Bronte) oraz uwielbiam Michaela Fassbendera ;) Film nie rozczarował, ale również nie zaskoczył mnie pozytywnie. Zabrakło uczuc ze strony odtwórczyni głównej, tytułowej roli, Mii Wasikowskiej. Nie twierdzę, że nie jest ona uzdolnioną aktorką, jednak w tej roli zbytnio się nie popisała. Wielu z Was pewnie nie zgodzi się z ta opinią. Z góry mówię, że wiem, Jane miała byc taką skromną, szarą myszką, nie uzewnętrzniającą swoich uczuc. To, co zobaczyłam w filmie było jednak przesadą.

      UWAGA! W TYM AKAPICIE JESTEM STRASZNIE NIEOBIEKTYWNA! Na pochwałę zasługuje Michael Fassbender, który świetnie poradził sobie z rolą pana Rochestera. Jego aktorstwu nie można niczego zarzucic.

      Jednak duet wypada mało przekonująco. Brak tu namiętności. Gdy bohaterowie rozprawiali o uczuciu, miałam wątpliwości o jaką miłośc chodzi. Bo przecież nie o to co widziałam, a raczej nie widziałam na ekranie ;)

      Wydaje mi się, że ktoś, kto nie przeczytał wcześniej ksiązki nie będzie mógł w pełni zrozumiec zarówno filmu, jak i przesłania zawartej w nim historii. Wiele znaczących wydarzeń zostało pominiętych.

      Zaletą są niewątpliwie przepiękne zdjęcia oraz cudowna muzyka Dario Marianellego, który jest według mnie jednym z lepszych współczesnych kompozytorów. Jednak jest to jedynie otoczka. Fakt, jest przepiekna, ale nie przesłoni wielu braków filmu.

      Mimo wszystko, polecam wszystkim niepoprawnym romantyczkom.

      MOJA OCENA: 7/10

      Pozdrawiam, Kawka :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kaw.kaa
      Czas publikacji:
      piątek, 24 sierpnia 2012 18:17